Do Rzeczy – paniczny strach Wałęsy

Niedawni fałszerze i lakiernicy jedynie słusznej wykładni dziejów, okrzyknięci przez mainstreamowe media jedynymi bohaterami „Solidarności”, zaczęli wykluczać z kart historii wzajemnie samych siebie. Najpierw „Henia” kopnęła w podbrzusze Lecha zwanego „Bolkiem”. Teraz, nie pierwszy raz, „ikona” Tuska szantażuje „ikonę” Michnika. I nie pierwszy raz „Borsuk” milcząco chowa się do nory. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – czy Lech Wałęsa się boi? I czego?  

Ponadto w „Do Rzeczy”: Platformy wojny z mediami, wyciek danych podatników z Ministerstwa Finansów oraz Łysiaka traktat o bajkach.  

Po tym jak Henryka Krzywonos stwierdziła, że mózgiem strajku w sierpniu 1980 był Bogdan Borusewicz, „przewidujący dwa ruchy naprzód” Wałęsa nawet nie splunął na „Henię Solidarność”. Od razu rzucił się do gardła domyślanemu jako jej dyspozytor Borusewiczowi, pisząc na swoim blogu tekst pod godnym obu „ikon” tytułem: „Borusewicz do płotu”. Niedawny jeszcze „mózg strajku”, który w mediach kategorycznie orzekał, kto i jak długo był obecny w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., nagle sam znalazł się pod gradem zarzutów. Ale kto śledził stosunki Wałęsy z Borusewiczem, ten pamięta, że to nie pierwszy raz „ikona” Tuska szantażuje „ikonę” Michnika. Ale szantaż którego Wałęsa użył tym razem, nie pozostawia Borusewiczowi drogi ucieczki starą metodą, przez przemilczenie i chowanie głowy w piasek. W archiwach IPN są materiały mogące  być tropem, który wyjaśnia pozorne szaleństwo Wałęsy. Chodzi o informacje, że Borusewicz razem z Kuroniem mieli być w posiadaniu materiałów mogących wyeliminować Wałęsę z życia politycznego. Czy marszałek Senatu dysponuje materiałami,  które mogą skompromitować byłego prezydenta? O tym, jak twórcy „Solidarności” skoczyli sobie do gardeł w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Sławomir Cenckiewicz.

 A z Krzysztofem Wyszkowskim, współpracownikiem KOR oraz współzałożycielem Wolnych Związków Zawodowych rozmawia Cezary Gmyz. To typowe dla Wałęsy włączenie mechanizmu ucieczkowego i próba wyjścia rakiem z sytuacji niebezpiecznej – ocenia wystąpienie byłego prezydenta Wyszkowski. Dodaje też, iż Wałęsa musiał sobie uświadomić, że „Borsuk”, który do tej pory milczał w pewnym momencie może się odwinąć, a to będzie bolesne. Co ciekawe, zarzuty, które padają z obu stron, nie są bezpodstawne. W naszym środowisku zarzuty o agenturalność wobec Borusewicza się pojawiały. Ale takie podejrzenia pojawiały się właściwie wobec większości działaczy Wolnych Związków Zawodowych – mówi Wyszkowski. Potwierdza też, że to Borusewicz, obok Andrzeja Gwiazdy, był najważniejszą postacią Wolnych Związków Zawodowych. Wałęsa był tylko jednym z członków o roli dość pośledniej. Nikomu przed strajkiem nie przyszło do głowy, że może pretendować do roli przywódcy – mówi.

Atak Lecha Wałęsy na Bogdana Borusewicza wcale nie był histerycznym wyskokiem ani irracjonalną fanaberią. Były prezydent miał powody, by poczuć się zagrożony. W jego własnym przekonaniu ostre słowa o marszałku Senatu były konieczną samoobroną – komentuje z kolei Rafał Ziemkiewicz. I dodaje, że dla establishmentu najwygodniej jest przekonywać, że Wałęsa po prostu zwariował. To nie zmusza komentujących do weryfikowania niczego z tego, co Wałęsa mówił wcześniej o innych, i tego, jak oni sami wtedy jego słowa przyjmowali. Jednak  na to, by robić z niego „zdziwaczałego piernika”, który nie panuje nad nerwami, Wałęsa zdecydowanie sobie nie zasłużył.

Na łamach „Do Rzeczy” również o zimnym medialnym prysznicu, który spotyka ostatnio Platformę Obywatelską.  Afera wokół zegarków ministra transportu Sławomira Nowaka, dymisja Jarosława Gowina, wpadka szefowej resortu sportu z milionami wyłożonymi na koncert Madonny, przegrane uzupełniające wybory senackie w Rybniku. W badaniu CBOS tak niskiego poparcia (23 proc.) Platforma nie miała od 2005 r. Nic dziwnego, że w partii zrobiło się nerwowo. Dotychczas politycy PO lubili podkreślać swoją wyższość nad innymi politykami (zwłaszcza nad tymi z PiS), jeśli chodzi o rozumienie mediów i pozyskiwanie ich sympatii. W ostatnich tygodniach jednak coś się zmieniło. Czyżby media zaczęły wyczuwać emocje i nastroje społeczne? Bo te są dla Platformy coraz mniej korzystne. I to znajduje wyraz w przekazie medialnym. Nastała jakaś moda na atakowanie PO – oceniają działacze Platformy. Uznanie mediów jest w układance premiera sprawą kluczową. Bez niego posypie się cała reszta. Czy wojna z mediami to w tej sytuacji dobry pomysł – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.

W „Do Rzeczy” także poważna wpadka Ministerstwa Finansów. W trakcie szkoleń dla pracowników urzędów skarbowych doszło do złamania tajemnicy skarbowej i wycieku danych wrażliwych dotyczących szeregu podatników. Chodzi o numery NIP firm i osób prowadzących działalność gospodarczą. Te informacje zostały zgromadzone w hurtowni „WHTAX” – informatycznym magazynie danych podatkowych pochodzących z urzędów skarbowych z całego kraju. Materiał, jaki „wyciekł” na zewnątrz, to łakomy kąsek nie tylko dla wywiadowni gospodarczych. Uczestnicy szkolenia materiały dostali na… pendrive’ach ze szkolenia. W ocenie ekspertów, osoby, które dopuściły do wyniesienia danych, powinny ponieść odpowiedzialność karną. Szkolenie przeprowadziła prywatna firma. Ale wykładowcą-trenerem była Bożena Wosik, na co dzień pracująca w departamencie informatyki Ministerstwa Finansów. Co na to Ministerstwo? A co – Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych – o tym w najnowszym numerze „Do Rzeczy”. 

Przed zbliżającym się Dniem Dziecka w „Do Rzeczy” także esej Waldemara Łysiaka o dzieciach w kulturze i sztuce. I o bajkach dla dzieci. Dzieci są dla historyków tematem mało ciekawym. Na temat orgazmów metres Ludwika XIV powypisywano całe półki biblioteczne. Lecz kogo obchodzi fakt, że za tego samego Króla–Słońce w jednej z francuskich prowincji przez całą dekadę ani jedno dziecko nie dożyło siódmego roku życia? O tym nie pisze się traktatów – pisze Łysiak. Literatura dziecięca – to Oświecenie. Wiek XIX otworzył dzieciom bramę do bezkresnego kolorowego świata bajek, drukowanych coraz częściej, w coraz większych nakładach, wreszcie masowo. O najsłynniejszych bajkach, ich twórcach oraz twórcach tak ważnych dla dzieci bajkowych ilustracji na łamach „Do Rzeczy” pisze Waldemar Łysiak.

Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 27 majaE-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) –

https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8

oraz w GooglePlay (Android):

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0

Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy -http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/.

Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.    

Źródło Platforma Mediowa Point Group SA. Dostarczył netPR.pl
Authors

Related posts

Top